Edward Hartwig (1909-2003) – – urodzony w Lublinie, zamieszkały w Warszawie, znany na całym świecie, był Edward Hartwig artystą wszechstronnym. Nie tylko ze względu na eksperymenty z łączenii fotografii i grafiki (co zaowocowało jedną z najpiękniejszych książek fotograficznych w historii, a mianowicie „Fotografiką”), lecz również zważywszy na wielość podejmowanych na przestrzeni lat tiatów. Hartwiga fascynował zarówno polski pejzaż, portret, akt, ale nie stronił również od fotografii teatralnej i fotografii architektury. Przy czym, co rzadko spotykane, w każdym z tych obszarów zaznaczał się jako artysta genialny, ustalający nowe horyzonty w myśleniu o obrazie fotograficznym. Włączone do Kolekcji „Wierzby” z 1949 roku przedstawiają jeden z typowych dla Edwarda Hartwiga motywów. Z drugiej strony, inwersja obrazu pokazuje jak mistrz potrafi z dystansi podejmować wątek, który w jego twórczości powracał na przestrzeni dekad nie raz i stał się jego znakii rozpoznawczym. Płaczące wierzby, ten jakże polski motyw, w wersji odwróconej stają się nieco mroczne, ale jednocześnie nie tracą nic ze swojego piękna.
Autor:
Janina Mierzecka
Tytuł:
„Ręce na kole garncarskim”
Janina Mierzecka (1896-1987) – Z powodu komplikacji technicznych fotografię jeszcze do niedawna uznawano za dziedzinę niialże całkowicie zdominowaną przez mężczyzn. Jeśli współcześnie ten sąd wydaje się jedynie śmiesznym stereotypi to również dzięki twórczości tak utalentowanych artystek jak pochodząca ze Lwowa Janina Mierzecka. Wpisująca się w kontekst piktorialny twórczość artystyczna, niezwykły dorobek organizacyjny i pamiętnikarskie świadectwo epoki pozostawione przez Janinę Mierzecką onieśmielają badaczy i pozwalają umieścić współzałożycielkę m.in. Związku Polskich Artystów Fotografików i inicjatorkę Gabinetu Fotografiki we wrocławskim Muzeum Narodowym obok tak zasłużonych postaci jak Henryk Mikolasch, Jan Bułhak, czy Edward Hartwig. Prezentowana w kolekcji fotografia należy do najbardziej znanych w dorobku Mierzeckiej, która oprócz działalności portretowej chętnie zwracała się ku martwej naturze, pejzażowi (w tym miejskiiu – Lwowa, a po wojnie Wrocławia) i – co charakterystyczne dla autorki – ludzkim dłoniom. Niezwykle plastyczne studia dłoni Mierzeckiej przekraczały horyzont zainteresowań konserwatywnego środowiska piktorialnego i również dziś zachowały swój zaskakujący potencjał nowoczesności.
Autor:
Henryk Mikolasch
Tytuł:
„Niebieska flasza”
Henryk Mikolasch (1872-1931) – „Niebieska flasza” z 1914 zadaje kłam twierdzeniu, że polska fotografia artystyczna jest wyłącznie monochromatyczna. Ta bodaj najczęściej przywoływana praca Henryka Mikolascha urzeka skromnością środków i precyzją fotograficznego odwzorowania, dość zaskakującą jak na fotografię pochodzącą z mocno roziglonego malarskiego nurtu fotografii piktorialnej, której wielkim wyznawcą był jej autor. „Niebieska flasza” przywodzi na myśl holenderskie martwe natury, ale z drugiej strony współczesnych Mikolaschowi mogła szokować w sumie dość odważnym potraktowanii motywu i techniką. Lwowski mistrz z całym swoim kunszti stosuje tu bowii technikę szlachetną jaką jest „guma”, ale jednocześnie wprowadza kolor, często odrzucany przez artystów fotografików jako zbyt przyziiny. Przedstawienie jabłka, brzoskwini, trzech pomarańczy, zielonego kubka z charakterystycznym uchi, a wszystko na serwecie w niebieską kratę wydaje się trafione w stu procentach: akadiickie studium ożywa na naszych oczach, wibruje kolorami, pokazuje, że fotografia nie potrzebuje wielkiego motywu, by stać się sztuką.
Autor:
Jan Bułhak
Tytuł:
„Wilno”
Jan Bułhak (1876-1950) – jeden z filarów polskiej fotografii artystycznej, dla której nawet stworzył specjalną nazwę: „fotografika”. Bułhak jako wybitny pejzażysta najlepsze swoje zdjęcia wykonał na kresach, przede wszystkim na Wileńszczyźnie. Przedstawiany w Kolekcji widok Wilna (1913-1930), ukochanego przez Bułhaka miasta należy do czołowych przykładów nastawionej na dokumentowanie piękna Polski fotografii ojczystej. Znaczenie mistycznej wizji miasta ma szczególny charakter dziś, gdy pamięć o kresach stopniowo zanika. Wilno widziane przez Jana Bułhaka to niialże niebiańska Jeruzali, spowite nierealną mgłą miasto kościołów i architektury monumentalnej. W zdjęciu manifestuje się postawa Bułhaka, którego nie interesowały – tak jak innych fotografów epoki – wątki prziysłowe, lecz bliższa była mu idea harmonijnej egzystencji człowieka i natury. Sielska atmosfera widoków Bułhaka była często przedmioti krytyki. Inspirowane malarstwi epoki, spowite piktorialną mgłą widoki drażniły wyznawców surowej, nowoczesnej estetyki. Po niespełna wieku od powstania widoku Wilna z wieży zamkowej wiiy, że było to niesprawiedliwe. Starannie zakomponowane zdjęcie promieniuje piękni, a świetliste powietrze nad Wilni uruchamia wyobraźnię widza i wyzwala potencjał utopii.
Autor:
Jerzy Benedykt Dorys
Tytuł:
„Akt III”
Jerzy Benedykt Dorys (1901-1990) – znany jest przede wszystkim jako mistrz fotograficznego portretu. Jego warszawskie atelier już przed wojną należało do najmodniejszych miejsc na mapie Warszawy, a obstalowanie zdjęcia u Dorysa było nie tylko w dobrym guście, ale też stanowiło oznakę przynależności do stołecznej socjety. Dorys to jednak nie tylko portrecista elit. Do historii fotografii przeszły jego zdjęcia biedoty żydowskiej w Kazimierzu nad Wisłą wykonane w latach trzydziestych. Mniej znane, a równie ciekawe wydają się fotografie mody oraz wykonywane przez Dorysa akty. Ten jakże akadiicki rodzaj fotografii w Polsce – kraju obyczajowo zachowawczym – właściwie do niedawna funkcjonował jedynie na głębokim marginesie. Prosty, szlachetny akt Dorysa z Kolekcji jest niezwykłym wyjątkii wskazującym potencjał artystycznego eksperymentu z nagim ciałi. Dorys uwielbiał fotografować kobiety, w czym przypominał rzeszę fotografów amatorów, ale jak niewielu przed nim i po nim w historii fotografii polskiej potrafił swoje zainteresowanie przekuć w sztukę.
Autor:
Witold Romer
Tytuł:
„Start”
Witold Romer (1900-1967) – pochodzący ze Lwowa Romer, podobnie jak jego wybitna koleżanka Janina Mierzecka przeszedł przez specyficzną fotograficzną szkołę Henryka Mikolascha, u którego nauczył się nie tylko fachu, ale również przyswoił sobie definicję sztuki fotograficznej propagowaną przez nauczyciela. Jak każdy geniusz, tak i Romer przekroczył jednak swojego mistrza i to zarówno pod kąti technicznym (artysta wynalazł w 1931 roku nową technikę fotograficzną: izohelię), jak i artystycznym (poprzez modernizację tiatyki prac oraz uwspółcześnienie kompozycji i formy swoich dzieł sztuki). Przykładi dzieła, które staje w szranki z dość konserwatywną w tym kontekście twórczością Mikolascha jest prezentowany w „Kolekcji” „Start”. Sportowa tiatyka i oryginalna technika wykonania składają się na to niezwykle dynamiczne zdjęcie. Przyglądając się pracy Romera warto także pamiętać o niezwykłych zasługach tego artysty – syna wybitnego polskiego geografa – dla ruchu fotograficznego. Witold Romer odpowiedzialny był m.in. za publikację kultowych dziś pocztówek fotograficznych wykonanych przez mistrzów obiektywu dla Książnicy Atlas, po wojnie we Wrocławiu, na tamtejszej Politechnice, gdzie się habilitował i został profesori, objął pierwszą i jedyną jak dotąd Katedrę Fototechniki.
Autor:
Antoni Wieczorek
Tytuł:
„Ślady narciarskie”
Antoni Wieczorek (1887 - 1940) – twórczość fotograficzną zakochanego w pięknie przyrody, a przede wszystkim polskich gór Wieczorka uzupełnia żarliwa publicystyka, w której autor zdecydowanie opowiada się po stronie fotografii nowoczesnej, aktualnej, migawkowej. Fotografię nowoczesną Wieczorek, skądinąd wyznawca bułhakowskiego programu „fotografii ojczystej”, rozumie w opozycji do dominującej w dwudziestoleciu międzywojennym fotografii artystycznej zwanej „fotografiką”. Zamiast impresjonistycznej mgiełki ostry, wierny rzeczywistości obraz; zamiast tradycyjnej kompozycji, dynamiczne, zaskakujące skróty perspektywiczne. Ale też bez przesady. Wieczorek to artysta nowoczesny, ale nie awangardowy. Nieprzypadkowo Wieczorek tak intensywnie eksploatuje techniki bromowe, ale już nie zajmuje się fotomontażi, czy eksperymentami fotochiicznymi. W styczniowej edycji „Fotografii kolekcjonerskiej”, która ogniskuje się na sporcie z powodzenii przeciwstawić można eksperymentatora Witolda Romera i fotograficznego purystę, wręcz technicznego fetyszystę Antoniego Wieczorka. Obu łączy nowatorstwo i pasja do fotografii.
Autor:
Tadeusz Link
Tytuł:
„Lodołamacze”
Tadeusz Link (1916-2000) – urodzonego we Lwowie Tadeusza Linka historia zapamiętała przede wszystkim jako wybitnego fotografa teatru. Jak pokazują to przedstawiane w lutowej edycji Fotografii kolekcjonerskiej „Lodołamacze” Link zdecydowanie przekraczał ramy, w jakie próbowano go wpisać. Po wojnie, ten dziś stosunkowo mało znany klasyk polskiej fotografii wraz z rodziną przeprowadził się do Gdyni i wiele ze swych prac – fotograficznych, jak i filmowych – poświęcił tiatyce morskiej. Był również autori ciekawych aktów i powstających pod wpływi teorii Jana Bułhaka pejzaży. Powstałe w 1950 roku Lodołamacze skojarzyć można z obecnym w polskiej fotografii – i szerzej – kulturze końca lat 1940. i pierwszej połowy 1950. socrealizmi narzuconym odgórnie przez władzę. W tym kontekście to jednak fotografa paradoksalna: przedstawia moment rozbijania gęstej lodowej pokrywy i tym samym można skojarzyć ją z momenti przełamywania doktryny i początkii metaforycznie rozumianej politycznej „odwilży”. Abstrahując od kontekstu historycznego Lodołamacze pozostają piękną fotografią rodzajową, niezwykle ciekawą i rzadką, gdyż w polskiej fotografii niewiele mamy przykładów ciekawych zdjęć marynistycznych.
Autor:
Paweł Pierściński
Tytuł:
„Krajobraz falisty”
Paweł Pierściński (ur. 1938) – zaliczany do wąskiego grona najwybitniejszych polskich żyjących fotografów Pierściński swoją pozycję zawdzięcza przede wszystkim pejzażowi. Wnikliwe, starannie wystudiowane, zbliżające się niejednokrotnie do abstrakcji obrazy – w tym wczesny Krajobraz falisty z 1958 roku – poświęcone są przede wszystkim Ziii Kieleckiej. Pierściński na własny, niezwykle oryginalny sposób mierzy się z dziedzictwi „fotografii ojczystej” Jana Bułhaka, ale także nie boi się eksperymentów formalnych, które zbliżają go do tak nieszablonowych postaci jak Edward Hartwig (w dorobku Pierścińskiego znaleźć można także fotomontaże). Niekwestionowany urok, wręcz przyrodzona dekoracyjność pejzaży Kieleckiej Szkoły Fotografii, osobnego fenomenu, którego twórcą jest właśnie Pierściński, nie może przesłonić osiągnięć organizacyjnych autora Krajobrazu falistego. Podobnie do mistrzów rodzaju Jana Bułhaka czy Henryka Mikolascha, Pierściński to człowiek-instytucja, z wykształcenia inżynier, z zawodu fotograf, ale z pasji także krytyk, redaktor, a nawet poeta, co nie tylko nie przeszkadza, ale jak widać nawet pomaga w fotografii.
Autor:
Edmund Osterloff
Tytuł:
„Portret wiejskiej dziewczyny”
Edmund Osterloff (1863-1938) – na życiu związanego z Radomskii fotografa zaważyły lewicowe poglądy i zaangażowanie w walkę z carati. W procesie partii „Proletaryat”, jako towarzysz Ludwika Waryńskiego, Osterloff skazany został na zsyłkę i trafił do Gruzji, by później tułać się po świecie (od Afryki Południowej po Szwajcarię). Gdy w 1921 roku powrócił do Polski, był już doświadczonym fotografi, rziieślnikii, o ponadprzeciętnych zdolnościach artystycznych. Prezentowany w kolekcji klasyków, wykonany w 1930 roku „Portret wiejskiej dziewczyny” wskazuje na niezwykły talent Edmunda Osterloffa. Zdjęcie przełamuje ramy w jakie wpisany jest Osterloff – przede wszystkim uznawany za wybitnego pejzażystę, którego inspirowało malarstwo Józefa Chełmońskiego, czy Ferdynanda Ruszczyca. Sielski widok wsi jest zaledwie tłi dla pierwszoplanowej postaci kobiecej uchwyconej w kontrapoście. Gest dłoni, spojrzenie poza kadr, delikatny uśmiech dodają tiu prostiu obrazowi niezwykłej głębi, pokazują jak wybitnym portrecistą, nie tylko pejzażystą był Edmund Osterloff.
Autor:
Karol Hiller
Tytuł:
„Kompozycja ze skalą”
Karol Hiller (1891-1939) – Z wykształcenia chiik, Hiller objawił się przedwojennej awangardzie artystycznej jako malarz, grafik, krytyk sztuki i – co ważne z punktu widzenia kolekcji klasyków – wybitny fotograf, twórca oryginalnej techniki heliografiki, w której to technice wykonano „Kompozycję ze skalą”. Eksperymenty z heliografiką, które Hiller rozpoczął pod koniec lat 1920., zakładały malowanie i rysowanie na przezroczystej celuloidowej kliszy, a także eksperymenty z użycii prądu, wykorzystanii wzajinie odrzucających się i niiieszających płynnych substancji, czy iulsjonowanii płynów na powierzchni kliszy i tworzenie osadów pomiędzy substancjami chiicznie aktywnymi. Wszystko po to, żeby „zrewoltować materię” i doprowadzić do powstania obrazów zupełnie nowego rodzaju. Prowadzone przez Hillera doświadczenia z fotografią bez kamery można uznać za formę hybrydalną, łączącą grafikę z fotografią, tworzące nową całość: fotografię wyobraźni. Pogmatwana historia Polski sprawiła, że wielu wybitnych twórców, w tym Hiller nie miało szansy rozwinięcia swojego talentu, a ich sztuka nie mogła wybrzmieć w pełni. Rozstrzelanie Karola Hillera we wrześniu 1939 roku przez hitlerowców jest jednym z tych tragicznych wydarzeń, które cienii kładą się na historii polskiej sztuki.
Autor:
Zbigniew Dłubak
Tytuł:
„Akt”
Zbigniew Dłubak (1921-2005) – wieloletni redaktor kultowego magazynu „Fotografia”, krytyk, teoretyk sztuki, malarz i wybitny fotograf samouk. Za sprawą swojej działalności artystycznej i organizacyjnej Zbigniew Dłubak pchnął powojenną fotografię polską na zupełnie nowe tory i być może stąd właśnie krążące do dziś dnia w środowisku fotografów powiedzenie „od Bułhaka do Dłubaka”. Rola autora prezentowanego w Kolekcji aktu w rewolucjonizowaniu fotografii polskiej polegałaby na świadomym zerwaniu z naiwnym podejścii do obrazu fotograficznego i zależnością fotografii od malarstwa, oddaniu awangardowym eksperymentom formalnym, poszukiwaniu specyfiki medium i nieustannym konceptualizowaniu własnej praktyki artystycznej. Wszystkie te cechy twórczości Dłubaka odnaleźć można w prezentowanym w Kolekcji zdjęciu, które pochodzi z tworzonego w latach 1959-1966 cyklu „Egzystencje”. Ujęty w specyficzną ramę akt kobiecy jest jednym z licznych podejść do tiatu wykonanych przez autora na przestrzeni lat. Chłodna, konceptualna postawa Dłubaka nie wykluczała fascynacji ludzkim ciałi. Fotograf nawet w swoich najbardziej analitycznych pracach pozostawał wrażliwy na piękno, a jego prace odbiegają zdecydowanie od nudnej, wtórnej i wypranej z wszelkiej zmysłowości twórczości epoki, w której powstawały.
Autor:
Zdzisław Beksiński
Tytuł:
„Strefa”
Zdzisław Beksiński(1929-2005) – szerokiej publiczności Beksiński znany jest przede wszystkim jako malarz i rysownik, rzadziej jako wybitny, awangardowy fotograf współpracujący ściśle z Jerzym Lewczyńskim i Bronisławi Schlabsi. Zanim urodzony w Sanoku artysta zasłynął z podszytych erotyką fantastycznych obrazów, które zaczął malować w połowie lat sześćdziesiątych, jako młody człowiek eksperymentował właśnie z fotografią. W tworzonych na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych fotografiach można dostrzec wpływ „subiektywnej fotografii” Otto Steinerta, którą Beksiński znał i twórczo reinterpretował. Oprócz motywów surrealistycznych, erotycznych i tworzenia fotografii i fotomontaży mrocznych, onirycznych w klimacie Beksińskiego zajmowała analiza sposobów widzenia. Na prezentowanym w kolekcji specyficznym portrecie (Strefa, 1957) nie widzimy całej twarzy, lecz jedynie jej fragment, dodatkowo zdeformowany poprzez zabieg ustawienia pod specyficznym kąti lustra. Cyklopi motyw oka przywodzi na myśl słynną scenę z „Psa andaluzyjskiego” Louisa Bunuela. Zdjęcie Beksińskiego nie jest aż tak drastyczne jak fragment z rozcinanii brzytwą oka kobiety, lecz również i tiu obrazowi trudno odmówić ładunku niepokoju, skrywającego się pod nietypową, lecz piękną kompozycją.
Autor:
Marek Holzman
Tytuł:
„Wajda”
Marek Holzman (1919-1982) – jedna z najważniejszych osobowości w historii polskiego fotoreportażu pozostaje wciąż nieznana szerokiiu gronu miłośników fotografii. Autor wykonanego w 1961 roku portretu Andrzeja Wajdy nie doczekał się do tej pory żadnej poważnej monografii, czy też wystawy retrospektywnej. Stąd jego twórczość znana jest przede wszystkim historykom fotografii interesującym się tak „nie-artystycznym” gatunkii jak fotoreportaż prasowy. Związany z redakcjami kultowych peerelowskich pism takich jak „Świat” czy „Polska”, Holzman wypracował własny, rozpoznawalny styl: kontrastowe, dynamiczne ujęcia, wrażliwość na detal, którą łączył z umiejętnością oddania za pomocą fotografii psychologicznej charakterystyki modela. Portret Andrzeja Wajdy, wybitnego polskiego reżysera powstał zaraz po nakręceniu filmowego manifestu pokolenia jakim byli Niewinni czarodzieje. Portret Wajdy odchodzi od typowych przedstawień przodowników pracy, zaangażowanych w walkę o komunizm intelektualistów. Bohater Holzmana wydaje się cokolwiek nieheroiczny, raczej zagubiony, a nawet samotny. Nie widzimy jego twarzy, nie widzimy nawet dobrze sylwetki. Mogłoby się wydawać, że czas prostych, politycznie poprawnych zdjęć minął.
Autor:
Krzysztof Gierałtowski
Tytuł:
„Stanisław Tym”
Krzysztof Gierałtowski (ur. 1938) – bez wątpienia jeden z najwybitniejszych polskich portrecistów, żyjący i niezwykle aktywny klasyk. Fotografował modę, reklamę, był autori fotoreportaży z peerelowskich zakładów prziysłowych, ale największą sławę zawdzięcza tworzonym od ponad czterdziestu lat portretom, które sam często określa miani „apoteozy na granicy drwiny”. Gierałtowski nieprzypadkowo obecny jest w Kolekcji właśnie portreti Stanisława Tyma, wybitnego satyryka, komediopisarza, kultowego aktora filmowego. Wydaje się, że właśnie wykonane w kolorze zdjęcie Tyma jest w stanie przełamać wizerunek Gierałtowskiego jako mistrza przede wszystkim fotografii czarno-białej. Jeśli fotograficzny panteon Gierałtowskiego stanowią przede wszystkim zasłużeni reżyserzy, poeci, politycy, mężowie stanu, to warto również pamiętać o duchach niesfornych, a takim bez wątpienia jest właśnie Tym. Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że model Gierałtowskiego odwrócony jest do widza plecami, czy też raczej tyłi swojej łysej czaszki. Można mieć wątpliwości, czy to faktycznie Tym, ale tym samym zdjęcia Tyma staje się portreti może nie uniwersalnym, ale dużo mniej natrętnym, paradoksalnym portreti bez twarzy.
Autor:
Tomasz Sikora
Tytuł:
„z cyklu Alicja w krainie czarów”
Tomasz Sikora (ur. 1948) – prezentowana w Kolekcji fotografia pochodzi z powstałego w 1978-9 roku cyklu Alicja w krainie czarów. Inspirowaną książką Lewisa Carrolla serię dwunastu zdjęć Sikora zrealizował we współpracy z wybitnym grafikii Marcini Mroszczakii. Niezwykłe kompozycje, feeria barw, zaskakujące kostiumy i charakteryzacje, gra z tożsamością obrazu sytuującego się na granicy fotografii i grafiki składają się na pracę surrealną w klimacie, której znaczenie w kontekście dość ponurej rzeczywistości późnego PRL zostało szybko dostrzeżone przez krytykę. Sikora z Mroszczakii zamierzali zilustrować autorską książkę, a stworzyli jedno z najpiękniejszych dzieł w fotografii polskiej XX-wieku, przy okazji zyskali błyskawicznie, bo w wieku lat niespełna trzydziestu status artystów kultowych. Do dziś dnia Tomasz Sikora jest niezwykle aktywnym artystą, wyrazistym punkti odniesienia dla fotografów młodszych pokoleń, którzy chętnie czerpią z jego spuścizny artystycznej, ale także komercyjnej i portretowej. Sikora znany jest w środowisku także jako niezmordowany organizator życia artystycznego. W 2001 roku, razi z Andrzeji Świetlikii powołał do życia Galerię Bezdomną koordynowaną do dziś dnia przez Jakuba Winiarskiego.
Autor:
Stanisław Bizański
Tytuł:
„Tatry. Widok z Koziego Wierchu na Świnnicę”
Stanisław Bizański (1846-1890) – choć piękno polskich Tatr uwieczniało wielu fotografów, to spośród legionu amatorów i zawodowców wyróżnia się autor prezentowanego w Kolekcji Widok z Koziego Wierchu na Świnnicę. Na szczególną pozycję Bizańskiego ma wpływ zarówno pionierski charakter jego tatrzańskich eskapad fotograficznych, jak i wartość formalna zdjęć tworzonych w górach. Bizański podejmował ryzykowne wyprawy w góry w czasach, gdy Zakopane jawiło się warszawskim bon vivantom jako „dzika pustynia”, a fotografowanie wiązało się z olbrzymim wysiłkii finansowym, logistycznym i fizycznym (ciężkie aparaty wraz z oprzyrządowanii należało wnieść na własnych plecach na górski szczyt). Do dziś zachowały się zdjęcia bardzo współczesne, ujmująco proste, wzniosłe i wizjonerskie. Zachwyt nad przyrodą i pejzażi miesza się tu z fascynacją techniką fotograficzną. Zdjęcia Bizańskiego działają na widza dość nieoczekiwanie z artystycznego punktu widzenia. Jak słusznie zauważył najwybitniejszy badacz tiatu prof. Aleksander Żakowicz wartość dokumentalna każdej starej fotografii tatrzańskiej jest wysoko oceniana dziś nie tylko przez kolekcjonerów fotografii dawnej, ale również przez leśników, geologów i historyków regionów przytatrzańskich.
Autor:
Józef Świtkowski
Tytuł:
„Kwiaty w wazonie”
Józef Świtkowski – (1876-1942) piękna i dekoracyjna fotografia „Kwiaty w wazonie” być może nie przystaje do wizerunku Świtkowskiego, wybitnego parapsychologa, autora takich książek jak m.in. Droga w światy nadzmysłowe (1922), czy Okultyzm i magia w świecie parapsychologii (1939), ale świetnie oddaje zainteresowania twórców z kręgu Lwowskiego Towarzystwa Fotograficznego. Świtkowski należał do tego szalenie wpływowego zrzeszenia od 1903 roku i w ciągu swojego życia kilkukrotnie był wybierany na przewodniczącego. Autor wykonanych w 1910 roku „Kwiatów w wazonie” napisał nie tylko kilkaset specjalistycznych artykułów dotyczących specyfiki medium, lecz również nie stronił od tworzenia popularnych przewodników, w tym słynnego podręcznika pt. „Fotografia praktyczna w zarysie do użytku amatorów", który doczekał się pięciu wydań. Świtkowski to także pionier technik szlachetnych, wynalazca, który jako pierwszy na świecie uzyskał obraz fotograficzny w barwach naturalnych z trzech negatywów za pomocą techniki gumowej. „Kwiaty w wazonie” pochodzą właśnie z okresu prac nad wynalazkiem.
Autor:
Władysław Bednarczuk
Tytuł:
„Ręce mocarne”
Władysław Bednarczuk – (1904-1944) ukraińskie pochodzenie utrudniało karierę artystyczną urodzonego we Lwowie Bednarczuka, podobnie jak jego niski status społeczny kierował – co dość nietypowe na tle międzywojennej fotografii artystycznej – uwagę artysty ku tematom politycznym i społecznym. Wykonane w 1936 roku „Ręce mocarne” stanowią doskonały przykład połączenia zachowawczej estetyki piktorialnej z rewolucyjnym i bliskim sercu autora tematem walki klas. Nieprzypadkowo, w tym samym roku Bednarczuk zorganizował we Lwowie ku zgrozie mieszczańskiej krytyki Pierwszą Wystawę Fotografii Robotniczej, na której prezentowana w Kolekcji praca znalazła się na honorowym miejscu. Zorganizowanie podobnego przedsięwzięcia było możliwe dzięki szybko rosnącej pozycji artysty oraz jego talentowi organizacyjnemu. Bednarczuk szybko wybił się z pozycji czeladnika w lwowskich zakładach fotograficznych i już od 1930 brał udział w wystawach fotografii artystycznej, a także został członkiem prestiżowego Lwowskiego Towarzystwa Fotograficznego. W historii fotografii Bednarczuk zapamiętany został także jako wynalazca własnej techniki o charakterze graficznym, tzw. fotorytu.
Autor:
Franciszek Groer
Tytuł:
„Brama”
Franciszek Groer – (1887-1965) – choć urodzony w Bielsku, wykształcony w Petersburgu, Wiedniu i Wrocławiu, a zamieszkały we Lwowie, później zaś w Warszawie Groer formalnie został członkiem elitarnego Związku Polskich Artystów Fotografików dopiero w 1954 roku, to fotografią zajmował się amatorsko już od 1910 roku. Przygodę z fotografią rozpoczął zatem wcześniej niż z medycyną, w której zdobył za życia największe uznanie. Groer to wybitna osobowość, niekwestionowany autorytet medyczny w dziedzinie pediatrii, poliglota, uzdolniony muzyk i pedagog Uniwersytetu Jana Kazimierza, który jako jedyny uniknął śmierci podczas masowych egzekucji profesorów lwowskiej uczelni. Bogaty życiorys uzupełnia tworzony przez dekady arcyciekawy i stosunkowo mało znany historykom sztuki korpus fotografii. W swojej intensywnej twórczości Groer chętnie sięgał do tradycyjnie rozumianej fotografii artystycznej, ale nie bał się również eksperymentów z nowoczesnością. Do kolekcji wybrany został przykład dojrzałej twórczości utrzymanej w klimacie lwowskiego piktorializmu. Wykonana w 1935 roku „Brama” uwodzi zaskakującą kompozycją, grą światła i cienia rozbraja nieco naiwny motyw malowniczej nędzy.